Wystawa malarstwa w IDHEAP’ie

Od 18.XI. do 22.XII.2004 r. miałam wystawę w Instytucie Wyższych Studiów Zarządzania Publicznego (IDHEAP) w Chavannes-prčs-Renens pod Lozanną. Była to trzecia okazja przedstawienia moich prac szerszej publiczności, po zbiorowej wystawie studentów grafiki w Centrum Sztuki Współczesnej w Genewie (1983) i osobistej wystawie w Windsorskim Gminnym Centrum Kultury w Anglii (1986), po których nastąpiła dłuższa przerwa w mojej działalności artystycznej.

Po szeregu kursów w IDHEAP’ie otrzymałam master zarządzania publicznego w 1996 r. Jestem także członkiem Stowarzyszenia Absolwentów IDHEAP’u. Z biegiem lat nawiązałam dobre i miłe stosunki z licznymi współpracownikami Instytutu, także profesor Jean-Loup Châpelet, dyrektor uczelni, zaproponował mi wystawę, gdy wysłałam mu teczkę.

Wystawa wymagała intensywnej pracy przygotowawczej: między innymi wysłałam 800 zaproszeń na wernisaż, obramowałam 13 obrazów i zamontowałam na płycie spilśnionej 25 obrazków stanowiących fragmenty większej całości. Interesujący transport furgonetką był tylko małą częścią przygotowań. Pani Myriam Scherer, sekretarka studiów, udzieliła mi ogromnego poparcia ze strony IDHEAP’u.

Dzień „D” – wernisaż – nadszedł 17 listopada. Bardzo byłam wzruszona serdecznym przyjęciem, jakie zgotowali mi w IDHEAP’ie moi dawni profesorowie, ich asystenci i inne znajome osoby. Z mojej strony z wielką przyjemnością przyjęłam przyjaciół i kolegów, którzy uhonorowali mnie swoją obecnością.

Skandalik

Jedna z prac nie przeszła niezauważona, a mianowicie Cześć Heinerowi Müllerowi, dosyć mocny obraz, uderzający kontrastem bieli, czerni i czerwieni a także serią trupich czaszek, karabinów Kałasznikowa oraz tragicznych i komicznych masek. Trupie czaszki, stały element mojego malarstwa, odnoszą się do motywu Vanitas, rozpowszechnionego między innymi w sztuce barokowej („martwa natura”, obecnie banalna, jest jednym z jego awatarów). W pracy odnoszącej się nie bez intencji krytycznej do rewolucji nie mogło zabraknąć jakże emblematycznego karabinu Kałasznikowa, zaś maski odwołują się do teatru i jego historii (oryginał to autentyczna maska kartagińska). Hasło "Die Revolution ist die Maske des Todes, der Tod ist die Maske der Revolution" ("Rewolucja to maska śmierci; śmierć to maska rewolucji") – cytat Heinera Müllera wyjęty ze sztuki Kontrakt – jest ukoronowaniem tego wszystkiego.

Przed laty usłyszałam na scenie te słowa skandowane jak w transie przez chór w stylu antycznym. Odtąd nie przestały mnie dręczyć póki nie znalazłam odpowiadającej im idei malarskiej. Jak gdyby podyktowały mi ten obraz, przybyły z zewnątrz, bez jakiejkolwiek intencjii prowokacyjnej. Pracując nad tym płótnem myślałam o historii narodów dotkniętych rewolucją. Rewolucja naznaczyła dzeje świata od końca XVIII do końca XX wieku. Jest cząstką mojej pamięci, nawet jeśli na pierwszy rzut oka straciła na aktualności. Pragnęłam wobec tego dać malarski wyraz moim refleksjom na ten temat.

Niemniej jednak obraz ten wywołał gwałtowną reakcję odrzucenia. Jeden z profesorów odmówił wykładania w sali, gdzie go powiesiłam. Podjęta została Salomonowa decyzja przewieszenia tego źródła skandalu w bardziej ustronne miejsce. Szkoda tylko, że nikt mnie otym nie powiadomił. Z wielkim zdziwieniem odkryłam całą machinację oprowadzając przyjaciół po wystawie. Niech żyje komunikacja!